Rada ojca
Biznes przejąłem po ojcu kilka lat temu. Bardzo żywo się do tego zabrałem i byłem pełen zapału i energii. Ojciec oczywiście studził moje zapędy i nakazywał rozwagę. Szczególnie zapadło mi w pamięć jedno jego zdanie, kiedy ów interes przejmowałem „synu korekta faktury na początku u księgowego albo u mnie – dodawał z uśmiechem”. Oczywiście można się domyślić, że zlekceważyłem jego rady i postanowiłem działać według własnego uznania. Co szybko okazało się błędem. Albowiem kiedy przyszła mi pierwsza korekta faktury – co było oznaką źle zrobionej faktury – postanowiłem sam to załatwić. Za pierwszym razem mi się udało. Za drugim i trzecim też – zagrałem ojcu na nosie (pomyślałem). Jednak z biegiem czasu korekta faktury szła mi coraz mniej sprawnie. Robiłem błędy, gubiłem się. Dokumenty i zlecenia nawarstwiały się. Ni chciałem dać za wygraną i dlatego pogrążałem się jeszcze bardziej. Z opresji wyratował mnie ojciec dając mi numer do swojego księgowego. Dopiero kiedy jemu zleciłem uporządkowanie faktur, na moim biurko przestała panować „stajnia Augiasza”.
